Kryję twarz za zasłoną rąk
Gdybym mógł pewnie
uciekłbym stąd
Ciągle myślę
Gdzie był błąd
Gdzie był mój błąd
Wkoło grzmią kanonady bomb
A mój dom parę kroków stąd
Paru ludzi jeszcze
wczoraj a ja
Dziś zostałem całkiem sam
Czy los
przesądzony jest
czy zgubiony jestem już
Mój los
zły los
Bronię tego miejsca jak lew
Za tych co przelali tu krew
Jeszcze dzień może
wytrwam tu dwa
Może dwa
Boże mój czemu bawią się tak
W imię czego niszczą mój świat
I nadzieję na następny dzień
I wiarę
I wiarę w sens
Tak walczę ze złem
A zło rośnie
we mnie z każdym dniem
Jaki w tym sens
Gdy zabijam
czuję się lżej
I coraz mnie mniej
A zło rośnie we mnie
z każdym dniem
Jaki w tym sens
Jaki sens
Tu niedawno stał mój dom
Wszystko kwitło po horyzont
A spokoju nie zakłócał nikt
Nie zakłócał nikt
Odkąd ktoś kilometry wgłąb
Znalazł ropę
kazał zwijać się stąd
Wziąłem broń
broniąc tego co mam
Stałem się złym partyzantem
którego ściga prawy świat
Tak walczę ze złem
A zło rośnie
we mnie z każdym dniem
Jaki w tym sens
Gdy zabijam
czuję się
Coraz mnie mniej
A zło rośnie we mnie
z każdym dniem
Jaki w tym sens
Jaki sens
Czy los
Przesądzony jest
czy zgubiony jestem już
Mój los
zły los
Czy to
Przesądzone jest
czy zgubiony jestem już
Mój los
zły los
Tak walczę ze złem
walczę ze złem
A zło rośnie
we mnie z każdym dniem
Jaki w tym sens
Gdy zabijam
czuję się lżej
Coraz mnie mniej
A zło rośnie we mnie
z każdym dniem
Jaki w tym sens
Jaki sens
Tak walczę ze złem
walczę ze złem
A zło rośnie
we mnie z każdym dniem
w tym sens
Gdy zabijam
czuję się lżej
Coraz mnie mniej
A zło rośnie we mnie
z każdym dniem
Jaki w tym sens
