Człowiek ten miał
niepewny dość wzrok.
Prosił o żar
wpatrzony gdzieÅ› w mrok.
WciÄ…gnÄ…Å‚ dym
i nim skryła go noc
tak powiedział
Nie wierz nigdy kobiecie
dobrÄ… radÄ™ ci dam.
Nic gorszego na świecie
nie przytrafia siÄ™ nam.
Nie wierz nigdy kobiecie
nie ustępuj na krok...
Bo przepadłeś z kretesem
nim zrozumiesz swój błąd
Ledwo nim
dobrze pojmiesz swój błąd
już po tobie...
Dookoła miasto całe
właśnie kładło się spać.
Tyle z tego zrozumiałem
że coś z nim jest nie tak.
Ulice dwie był dalej mój blok.
Chciałem już spać
lecz opornie to szło...
Było coś co sprawiało że głos
wciąż słyszałem
Nie wierz nigdy kobiecie
dobrÄ… radÄ™ ci dam.
Nic gorszego na świecie
nie przytrafia siÄ™ nam.
Nie wierz nigdy kobiecie
nie ustępuj na krok.
Bo przepadłeś z kretesem
nim zrozumiesz swój błąd
Ledwo nim
dobrze pojmiesz swój błąd
już po tobie...
Światła wtedy było mało
i pewności mi brak
Czy w dzienniku dziś widziałem
jego czy innÄ… twarz...
Nie wierz nigdy kobiecie...





