Karaoke Filozofia małżeńska by Hanna Banaszak — sing along with lyrics on Singa

Filozofia małżeńska Karaoke

Hanna Banaszak

LyricsFilozofia małżeńska

Żadnego cudu ni ma

Żadnego trudu ni ma

Dam tylko znak oczyma

A on już wszystko wie.

Żadnych zaklinań ni ma

I wypominań ni ma

Nic przecież go nie trzyma

Chce to dobrze

A nie chce to nie

Ale chce...

Żadnych humorów ni ma

I żadnych sporów ni ma

I na nic się nie zżyma

Tylko z ręki je

I sam mi wszystko poda

I zawsze w domu zgoda

Bo na to jest metoda

Moja mama przed ślubem

Nauczyła jej mnie

Że pierwszego dnia po ślubie

Od razu go w łeb

Że pierwszego dnia po ślubie

Od razu go w łeb

My to wiemy to po prostu

Codzienny nasz chleb

Że pierwszego dnia po ślubie

Od razu go w łeb

I kocha mnie szanuje mnie

Całuje mnie za to że

Dostał w łeb ten pierwszy raz

We właściwy czas.

Do ślubu on mądrzejszy

Do ślubu on ważniejszy

Do ślubu wszystko umie

Wszystko lepiej wie.

Do ślubu taki duży

Niech tylko brwi zachmurzy

Już się nie oprę dłużej

Chce to dobrze

A nie chce to nie

Jak sam chce...

Do ślubu ja malutka

Do ślubu ja cichutka

Do ślubu łagodniutka

Za nim choćby w grób...

Do ślubu wszystko znoszę

Co znoszę to rozkosze

Do ślubu grzecznie proszę

Oczki spuszczam podnoszę

A potem ten ślub.

I pierwszego dnia po ślubie

Od razu go w łeb

I pierwszego dnia po ślubie

Od razu go w łeb

Nie drugiego dnia po ślubie

To za późno ty go trzep

Pierwszego dnia po ślubie

Zanim świeży ten chleb.

I kocha mnie szanuje mnie

Całuje mnie za to że

Dostał w łeb ten pierwszy raz

We właściwy czas.

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Composer
Antonio Fernandez
Lyrics
Marian Hemar
Publisher
Pomaton EMI