Karaoke Diamenty av Paluch — sjung med på texten på Singa

Diamenty Karaoke

Paluch

LåttextDiamenty

Myślisz ze wszyscy

tak mają ale nie ty

Tych czarnych myśli

chaos i niemy krzyk

Nadzieja oazą

i wiarą

labirynt na szczyt

I diamentami

się stają

te twoje łzy

Ciągle sam ludzie ranią

płosz się i chowasz

Mija doba cztery ściany

sufit i podłoga

Cisza boga

dzisiaj znowu nisza

niczym robak

Słychać jak powoli

pęka klisza

celuloidowa

Spójrz mi w oczy

to cię toczy

jak choroba zobacz

Droczy zdrowia smoczy

towar

Na szczęście podkowa

przeistoczy cię

jak kowal

Losu skup się Fokus ogar

Wiem to tylko słowa

ale znajdziesz sposób

głowa

W górę prowadź

super-nowa

Życie się zaskoczy

tylko daj mu szansę

nowa

Droga praca

przebudowa

Noga noga

jak po schodach

Noga noga

jak po schodach

Myślisz ze wszyscy

tak mają ale nie ty

Tych czarnych myśli

chaos i niemy krzyk

Nadzieja oazą

i wiarą labirynt

na szczyt

I diamentami

się stają

te twoje łzy

Przemilczane krzywdy

i zduszony w sobie gniew

Dla ziomali dla rodziny

jak żywa tarcza na stres

Minęło sporo lat

sporo szans miało pogrzeb

Zawsze lądujesz

na podium w konkursie

kto ma gorzej

Z telefonów świecą włosy

i zęby z Antalyi

Panie cudzego życia

twego mroku

nie rozjaśni

Osuszanie flaszki

przynosiło ulgę

Mocna dawka frustracji

pomieszana z bólem

Rozcieńczona z wkurwem

nie pasują puzzle

Miało się ułożyć

ale to są puzzle

z luster

Był plan na Amerykę

by odwrócić kartę

Wiza leży na tych lustrach

z wypolerowanym rantem

Rusz się ratuj się

to nie jest czas

dla słabych

Sekunda za sekundą

oddala cię od chwały

Wypierdol na hasiok

każdy trujący nawyk

Szczerość wobec siebie

cenniejsza jest

od prawdy

Myślisz ze wszyscy

tak mają ale nie ty

Tych czarnych myśli

chaos i niemy krzyk

Nadzieja oazą

i wiarą labirynt

na szczyt

I diamentami

się stają

te twoje łzy

Widzisz piękne hasła

znów słyszysz slogany

A cała hałastra

mówców o tym samym

To się nawarstwia

ból jak sól na rany

Swych uszu nadstaw

weź kurwa zamilcz

Świecie przecież

notorycznie nie chcę cię

Ślicznie piję do lustra

na tym bankiecie

Czuję że pustka

psychicznie mnie gniecie

Klasycznie snuję

niczym frustrat

na tej planecie

Eee wraca jak echo

Bycie w niebycie

nieco marną uciechą

Schodzisz głębiej w dół

idzesz tam pieszo

Lądujesz pod krechą

gdy inni się cieszą

Uuu zrobisz krok

za daleko

Pomyśl o tych którzy

muszą zamknąć wieko

Wołaj o pomoc matki

bliskich pośpieszą

Zły czas na ostatni kadr

pod powieką

Myślisz ze wszyscy

tak mają ale nie ty

Tych czarnych myśli

chaos i niemy krzyk

Nadzieja oazą

i wiarą labirynt

na szczyt

I diamentami

się stają

te twoje łzy

Komposition
Rafał Skiba, Bartosz Kochanek
Låttext
Łukasz Paluszak, Wojciech Alszer, Sebastian Salbert, Tobias Rahim, Janina Paluch, Fokus
Upphovsrättsinnehavare
Łukasz Paluszak, Wojciech Alszer, Sebastian Salbert, Tobias Rahim, Janina Paluch, Fokus, Rafał Skiba, Bartosz Kochanek