Karaoke Szacunek ludzi ulicy esittäjältä Peja — laula mukana sanoituksilla Singassa

Szacunek ludzi ulicy Karaoke

Peja

SanatSzacunek ludzi ulicy

To dla wszystkich naszych ludzi

którym ten rap się nie nudzi

Czas się obudzić by wyjaśnić co trzeba

Dla chujowycyh rapu gleba

trochę piachu i ich nie ma

Znów się odzywam

gdy zachodzi potrzeba

Popowe popierdułki

które emitują radia

tak jak oni skurwiałe

ode mnie dla nich pogarda

Nadal mamy farta

nadal sprzyja nam karta

W rękawie wciąż asy

by nie sprzedać się dla kasy

i mnóstwo pracy to studia ulice

niebezpieczne życie znam je

żadne odkrycie

Dzisiaj na bicie otwarcie nie skrycie

opowiadam to przeżycie

zapierdalasz za przeżycie

Idę słuchać zdarzeń

nie nadążam by notować

Nadal jest hardcore

kocham nienawidzę zobacz

Ja nie będę się hamować

za cenę popularności

Zero populizmu

raczej duży procent złości

Jesteśmy chamscy prości

tak szczekają żałośni

którzy nie dorośli nawet nam do pięt

chuje zazdrośni

Dużo miłości dla ludzi i tych miejsc

w których zdarza się być

i nie po to by mieć

Dziś mówię cześć każdemu kto zasłużył

Każdemu co nie stchórzył

który dobrze mi wróżył

Podczas nie jednej burzy

podał pomocną dłoń

a nie celował mi w skroń

Więc Boże wszystkich nas chroń

nawet jeśli rzadko proszę

Ja pp nadzieje niosę

i dzisiaj dołożę do tego

moje trzy grosze

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Pe do En kreska

bez tego zostajesz niczym

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Na was rap ćwiczy

to dla całej miejskiej dziczy

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Wiesz co się liczy

wiesz wiesz co się liczy

Miastem rządzi mafia

to do mnie nie trafia

bo po drugiej stronie barykady

ziomek będzie lepiej

i ten co klepie biedę

szybko znajdzie tu robotę

Jebać hołotę

która w z psami w komitywie

na groźnie okiem łypie

bo się na oglądał filmów

Ty beny blako z brązu

szybko zrzucę cię z ringu

Dziś na dopingu nadmiar testosteronu

Prawdziwy rap dla ulic

aż do samego zgonu

Dosłownie powtarzam się

porażkami nie zrażam

Sukces artystyczny Kurwa

bez komentarza

Bo recenzję mi wystawi

każdy fyrtel i podwórko

każdy winkiel i tak w kółko

Życie kręci się jak winyl

na trzydzieści trzy i pół

obrotu to wrzucimy

Szacunek dla tych ludzi

którzy musieli się trudzić

żeby wyjść na powierzchnię

poczuć powietrze rześkie

spokojny sen

rodzinne życie bez cen

i przyjaźnie bez ściem

to sobie wszystko ceń

Broń te korzenie broń się

i wrogów cenię

Poznań miasto dzielne

to jedyne dla mnie miejsce

Pieprzę groteskę jak instytucje miejskie

Społeczeństwo co nie chce

zmiany na lepsze

wyrastają w konfidenctwie

Na nic was nie będzie stać

Umiecie tylko dać

z dupy strzelić kurwa mać

A tu trzeba se ułożyć powolutku

plan następny

jak Leon pieprzę ból

RAP trzeba być dzielny

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Pe do En kreska

bez tego zostajesz niczym

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Na was rap ćwiczy

to dla całej miejskiej dziczy

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Wiesz co się liczy

wiesz wiesz co się liczy

To miasto penerami

wypełnione jest po brzegi

Nawet słabe składy

mają prawo się tu cenić

W pewnym sensie mój styl życia

to jest wciąż sam ten nielegal

Bo ja wiem kto się tu sprzedał

tytułował się kolega

I za piwem tak to idzie chociaż

twórczość nie na disach

Nie lubiono kiedyś Rysia tak

jak w stanach Jada Chrisa

A ty jeśli chcesz mnie skreślić

w chuja walić mówię jeśli

będę niczym skurwiel najgorszy

jak Joe Chersi nawet bez ferajny

Tylko ja adrenalina

Nikt nie zatrzyma

furiata znowu zadyma

Miasto w ryzach nas trzyma

miasto które ma klimat

Plus styl i kasa kasa

miasta zaprasza

suki też pierwsza klasa

Tak jak siostry Wiliams w deblu

Wciąż stanowię temat grom

na tym jebanym osiedlu

Jedna gra zmieni świat

na przestrzeni tych lat

i to każdego z nas

Dziś jestem z tego rad

Tylko słowa prawdziwe

bo frajer da fałszywe

Nie obraz tej kariery o bit

przez jakąś ksywę

Styl miejski nie wieśniacki

wiem że jestem chamski

Na ulicy nie wyłapię

za przysłowiowy damski

Nie kumasz mojej jazdy

więc się nadal z tego śmiej

Nie jestem słodziutki

niczym rap i for tej hej

Uliczna sława która dumą napawa

Od charakteru do prawa

a krytyka od gamoni

czas ich rozgonić

niech wracają do zagród

Nasz nie rób sieroto obciachu

naszemu miastu chcesz

znów mi mówić chamstwu

Tak nie można wierz mi brachu

Jeśli jemy tych leszczy

to kto wróci honor miastu

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Pe do En kreska

bez tego zostajesz niczym

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Na was rap ćwiczy

to dla całej miejskiej dziczy

Wiesz co się liczy

Szacunek ludzi ulicy

Wiesz co się liczy

wiesz wiesz co się liczy

Sävellys
Waclaw Michal Goldanowski, Dariusz Dzialek
Sanoitus
Ryszard Waldemar Andrzejewski
Kustantaja
Fonografika