Myślisz ze wszyscy
tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli
chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą
i wiarą
labirynt na szczyt
I diamentami
się stają
te twoje łzy
Ciągle sam ludzie ranią
płosz się i chowasz
Mija doba cztery ściany
sufit i podłoga
Cisza boga
dzisiaj znowu nisza
niczym robak
Słychać jak powoli
pęka klisza
celuloidowa
Spójrz mi w oczy
to cię toczy
jak choroba zobacz
Droczy zdrowia smoczy
towar
Na szczęście podkowa
przeistoczy cię
jak kowal
Losu skup się Fokus ogar
Wiem to tylko słowa
ale znajdziesz sposób
głowa
W górę prowadź
super-nowa
Życie się zaskoczy
tylko daj mu szansę
nowa
Droga praca
przebudowa
Noga noga
jak po schodach
Noga noga
jak po schodach
Myślisz ze wszyscy
tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli
chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą
i wiarą labirynt
na szczyt
I diamentami
się stają
te twoje łzy
Przemilczane krzywdy
i zduszony w sobie gniew
Dla ziomali dla rodziny
jak żywa tarcza na stres
Minęło sporo lat
sporo szans miało pogrzeb
Zawsze lądujesz
na podium w konkursie
kto ma gorzej
Z telefonów świecą włosy
i zęby z Antalyi
Panie cudzego życia
twego mroku
nie rozjaśni
Osuszanie flaszki
przynosiło ulgę
Mocna dawka frustracji
pomieszana z bólem
Rozcieńczona z wkurwem
nie pasują puzzle
Miało się ułożyć
ale to są puzzle
z luster
Był plan na Amerykę
by odwrócić kartę
Wiza leży na tych lustrach
z wypolerowanym rantem
Rusz się ratuj się
to nie jest czas
dla słabych
Sekunda za sekundą
oddala cię od chwały
Wypierdol na hasiok
każdy trujący nawyk
Szczerość wobec siebie
cenniejsza jest
od prawdy
Myślisz ze wszyscy
tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli
chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą
i wiarą labirynt
na szczyt
I diamentami
się stają
te twoje łzy
Widzisz piękne hasła
znów słyszysz slogany
A cała hałastra
mówców o tym samym
To się nawarstwia
ból jak sól na rany
Swych uszu nadstaw
weź kurwa zamilcz
Świecie przecież
notorycznie nie chcę cię
Ślicznie piję do lustra
na tym bankiecie
Czuję że pustka
psychicznie mnie gniecie
Klasycznie snuję
niczym frustrat
na tej planecie
Eee wraca jak echo
Bycie w niebycie
nieco marną uciechą
Schodzisz głębiej w dół
idzesz tam pieszo
Lądujesz pod krechą
gdy inni się cieszą
Uuu zrobisz krok
za daleko
Pomyśl o tych którzy
muszą zamknąć wieko
Wołaj o pomoc matki
bliskich pośpieszą
Zły czas na ostatni kadr
pod powieką
Myślisz ze wszyscy
tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli
chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą
i wiarą labirynt
na szczyt
I diamentami
się stają
te twoje łzy
