Do bram raju aż się
wspiąłem
Żeby ujrzeć wreszcie
rajski świat
Rzekłem gadać chcę
z Aniołem
Do siwego stróża
spoza krat
Spytał nieba stróż
o powód
Mej wędrówki
do niebieskich bram
Rzekłem chcę mieć
jakiś dowód
Że gdy minie czas
nie będę sam
Nie jest łatwo
pojąć nawet to
To że co rano słońce
świeci
Że świat będzie jakim
stworzą go
Niepoczęte
jeszcze dzieci
Zapytałem o sens
w życiu mym
I o prawdę
zapytałem
Rzekł mój synu problem
leży w tym
Żeś pobłądził
życiem całym
Śmiał się nieba
Stróż i wyznał że
Szkoda czasu na
gadanie
Bo choć nawet czegoś
dowiem się
To i tak się nic
nie stanie
Nie nie nie
Nie jest łatwo
pojąć nawet to
To że co rano słońce
świeci
Że świat będzie jakim
stworzą go
Niepoczęte jeszcze
dzieci
Nie jest łatwo
pojąć nawet to
To że co rano słońce
świeci
Że świat będzie jakim
stworzą go
Niepoczęte jeszcze
dzieci
Co się stanie z całym
światem gdy
Odejdziemy
w zapomnienie
I co zrobić ze
swym życiem by
Ciut na lepsze świat
odmienić
Nim meteor obok
nóg nam spadł
Strażnik zabrał mnie
do raju
A tam całkiem jak
u babci sad
W którym śliwy
zakwitają
Nie jest łatwo
pojąć nawet to
To że co rano słońce
świeci
Że świat będzie jakim
stworzą go
Niepoczęte jeszcze
dzieci
Nie jest łatwo
pojąć nawet to
To że co rano słońce
świeci
Że świat będzie jakim
stworzą go
Niepoczęte jeszcze
dzieci
Ohohoho
