Ojciec żył tak jak chciał
Co dzień inne plany miał
Jego fotel ten przy drzwiach
Często pusty stał
Czasem ktoś wpadał i
Czytał matce krótki list
Potem nocą już przez sen
Słyszałem jej płacz
Ojciec żył tak jak chciał
Bardzo rzadko w domu spał
Lecz gdy wracał
Z każdym z nas
Długo bawił się
Czasem też miał ten gest
Na zabawę z matką szedł
Potem nocą już przez sen
Słyszałem ich śmiech
Co dzień rano przy śniadaniu
Kiedy siostra kroi chleb
Myślę o nim co z nim będzie
Gdzie jest dziś
A wieczorem po kolacji
Gdy zmęczony kładę się
Jego zdjęcie pod poduszką
Ze mną śpi...
Ojciec żył tak jak chciał
Co dzień inne plany miał
Jego fotel ten przy drzwiach
Pusty wciąż jest
Co dzień rano przy śniadaniu
Kiedy siostra kroi chleb
Myślę o nim co z nim będzie
Gdzie jest dziś
A wieczorem po kolacji
Gdy zmęczony kładę się
Jego zdjęcie pod poduszką
Ze mną śpi...
Ojciec żył tak jak chciał
Niepoważnie życie brał
Lecz powróci kiedyś tu
Zobaczyć nas znów...
Wiem że wróci kiedyś tu
Zobaczyć nas...
