O o o o ou
O o o o o ou
O o o o ou
Ou ou ou
O o o o ou
O o o o o ou
O o o o ou
Ou ou ou
Wyłoniłeś się z tłumu
gdy ulicą beztrosko szłam
Twoje światło
poraziło mnie w dzień
Twój oddech to mój tlen
który we mnie ma swe lokum
A ja wpadłam w niepokój
No bo jak mogę chcieć myśleć
o kimś kto nie zna mnie
Brak mi twego widoku
nieodporny mam rozum
Zasypiam
myśląc o tym jak
odezwać się ou
Zasypiam
myśląc o tym że
jesteś niedaleko gdzieś
Dokąd więc biegnę
choć wcale nie chcę
Me serce bije tak zawzięcie
Wypełniam przestrzeń
zwykłym powietrzem
Szukając tego co zwą
pozornie szczęściem
O nie nie nie
nie chcę pisać
tych wszystkich bzdur
Nie mam czasu
Nie będę Ci słać listów
których już masz pełno
w swoim koszu
Może nie jestem tym kimś z kim
zostałbyś przez parę chwil
Ale muszę wyjść z mroku
by odzyskać swój spokój
Zasypiam
myśląc o tym jak
odezwać się
Zasypiam
myśląc o tym że
jesteś niedaleko gdzieś
Dokąd więc biegnę
choć wcale nie chcę
Me serce bije tak zawzięcie
Wypełniam przestrzeń
zwykłym powietrzem
Szukając tego co zwą
pozornie szczęściem
O o o o ou
O o o o o ou
O o o o ou
Ou ou ou
O o o o ou
O o o o o ou
O o o o ou
Ou ou ou
Namieszałeś w mojej głowie
jednym gestem jednym słowem
Nie musisz przynosić
mi fiołków i bzów
Wystarczy mi że jesteś tu
Namieszałeś w mojej głowie
jednym gestem jednym słowem
Nie musisz przynosić
mi fiołków i bzów
Wystarczy mi że jesteś tu
