Byłaś naprawdę fajną dziewczyną
i było nam razem naprawdę miło,
lecz tamten to chłopak
był bombowy,
bo trafiał w dziesiątkę
w strzelnicy sportowej.
Gdy rękę trzymałem
na twoim kolanie,
to miałem o tobie
wysokie mniemanie,
lecz kiedy z nim w bramie
piłaś wino,
coś we mnie drgnęło,
coś się zmieniło.
Och, Ela, straciłaś przyjaciela.
Może się wreszcie nauczysz,
że miłości nie wolno odrzucić,
że miłości nie wolno odrzucić.
Pytałem, błagałem,
ty nic nie mówiłaś,
nie byłaś już dla mnie taka miła.
Patrzyłaś tylko z niewinną miną
i zrozumiałem,
że coś się skończyło...
Aż wreszcie poszedłem
po rozum do głowy,
kupiłem na targu nóż sprężynowy,
po tamtym zostało
ledwie wspomnienie,
czarne lakierki,
co jeszcze, nie wiem.
Och, Ela, straciłaś przyjaciela.
Musisz się wreszcie nauczyć,
że miłości nie wolno odrzucić.
Och, Ela, straciłaś przyjaciela.
Musisz się wreszcie nauczyć,
że miłości nie wolno odrzucić,
że miłości nie wolno odrzucić.
