Ze świata czterech stron
z jarzębinowych dróg
gdzie las spalony
wiatr zmęczony noc i front
gdzie nie zebrany plon
gdzie poczerniały głóg
wstaje dzień.
Słońce przytuli nas do swych rąk
i spójrz ziemia ciężka od krwi
znowu urodzi nam zboża łan
złoty kurz.
Przyjmą kobiety nas pod swój dach
i spójrz będą śmiać się przez łzy.
Znowu do tańca ktoś zagra nam.
Może już
za dzień za dwa
za noc za trzy choć nie dziś...
Za noc za dzień doczekasz się
wstanie świt.
Chleby upieką się w piecach nam
i spójrz tam gdzie tylko był dym
kwiatem zabliźni się wojny ślad
barwą róż.
Dzieci urodzą się nowe nam
i spójrz będą śmiać się że my
znów wspominamy ten podły czas
porę burz.
Za dzień za dwa za noc za trzy
choć nie dziś...
Za noc za dzień doczekasz się
wstanie świt.
