Każdy z nas swoje ścieżki ma,
wydeptane i sprawdzone od lat.
Czasem myśl mi nie daje spać,
kto chodzi bokiem...
Kto chodzi bokiem?
Kiedy ja chcę zielonym być,
dom grzać słońcem
i deszczówkę z chmur pić,
wtedy mnie dopada myśl:
kto ma ochotę
o świat lepszy się bić...
Raz po raz straszą nas,
mówią wprost, że to finał,
rok, może pięć,
komet deszcz i schluss...
Chyba, że tęgi łeb
myli się i kurtyna w dół
zamiast spaść, w górę mknie!
Może ja jadłem inny chleb,
może księgi czytywałem nie te...
Patrzę w ekran i wciąż pytam się:
czy świat na głowie,
to jedyny nasz wkład?
Raz po raz straszą nas,
że nasz ład właśnie mija,
bo całe zło, krew i pot, to my.
Chyba mam lepszy wzrok,
niezły plan się rozwija,
znów łączy nas tęczy most.
Gdy o tym myślę,
w głowie zamęt mam,
śmiać się, czy też włosy rwać...
Muzykę słyszę,
ciało rusza w tan
i tak mogę wieki trwać...
Raz po raz straszą nas,
mówią wprost, że to finał,
rok, może pięć,
komet deszcz i schluss...
Chyba, że tęgi łeb
myli się i kurtyna w dół
zamiast spaść, w górę mknie
do gwiazd...
Raz po raz straszą nas,
że nasz ład właśnie mija,
bo całe zło, krew i pot, to my.
Chyba mam lepszy wzrok,
niezły plan się rozwija,
znów łączy nas tęczy most!
Każdy z nas swoje ścieżki ma,
wydeptane i sprawdzone od lat...
