Odbicie moje w ich oczach
Nadało sensu mi cel istnienia
Zanika dzień gdy nie ma was
Obłęd mą duszę zabiera
Przy was budzić się móc zasypiać
Dla mnie szczęścia to definicja
By spokojnie znów oddychać
W sercu zapłonęła iskra
Tak wiele zła
Co w sobie kryło
Sięgało dna
Odnalazło miłość
Tego co każdy
z nasz szuka
Żeby mieć po co
do domu wracać
Do ludzi którym
można zaufać
Byle jakie przyjaźnie nie
Na pewno u mnie
to nie wchodzi w grę
Wolę tą garstkę mieć i
Na nich chcę liczyć
o zdradę nie drżeć
Za wady ich kocham
a zalety cenię
Za lata szczerości
co dały natchnienie
Za błędy młodości
które nadały pewności
I wiary w siebie
Za życia jeden cel
Od kołyski aż po grób
Gdzie nie wszystko
czerń i biel
Ale idziesz aż do skutku
Zaciskasz mocno pięść
By poczuć wreszcie coś
A wiesz ile możesz znieść
Bo tak wiele miałeś prób już
Za życia jeden cel
Od kołyski aż po grób
Gdzie nie wszystko
czerń i biel
Ale idziesz aż do skutku
Zaciskasz mocno pięść
By poczuć wreszcie coś
A wiesz ile możesz znieść
Bo tak wiele miałeś prób już
Miłość zdrowie i pieniądze
Plus kilka prostych zasad
Miłość zdrowie i pieniądze
Plus kilka prostych zasad
Miłość zdrowie i pieniądze
Plus kilka prostych zasad
Yah
Jakbyś spytał mnie o sens
To co dzień szukam nowego
Gdzie jest istnienia cel
Nie wiem ale osiągnę to
Mikrouśmiechy morze łez
Mordo płynę przez ten sztorm
Małe rzeczy szczęścia gram
To właściwy trop
Miłość zdrowie i pieniądze
Plus kilka prostych zasad
Z pierwszego mam rodzinę
Dla nich walczę
w ciężkich czasach
Z drugiego siłę
by z każdej roli mieć Oskara
Bo być kogoś całym światem
jest napędem wszystkich działań
Bez dwóch pierwszych
byłoby już tylko trzecie
Hajs nie wypełni pustki
nawet w nowym Mercedesie
Kilka zasad
wpompowałem
sobie w serce
Wrogom nie oddać trzeciego
i pielęgnować pierwsze
Ulice pełne są przegranych
Nie ważne Poznań Berlin Paryż
Gdy sens istnienia rozmazany
Widzę ich uśmiech
i jest pięknie
Za życia jeden cel
Od kołyski aż po grób
Gdzie nie wszystko
czerń i biel
Ale idziesz aż do skutku
Zaciskasz mocno pięść
By poczuć wreszcie coś
A wiesz ile możesz znieść
Bo tak wiele miałeś prób już
Za życia jeden cel
Od kołyski aż po grób
Gdzie nie wszystko
czerń i biel
Ale idziesz aż do skutku
Zaciskasz mocno pięść
By poczuć wreszcie coś
A wiesz ile możesz znieść
Bo tak wiele miałeś prób już
