Znowu udajesz że śpisz
Próbuje poskładać syf
zanim cała tym przesiąkniesz
PalÄ™ przy oknie
dym jak twoje sny
Miało lepiej być
gdy rzucałem tym
jest odwrotnie
Normalność to problem dla nas
Nie wytłumaczył
nam nigdy jej nikt
A te szkoły
które mi kończyć kazałaś
Nauczyły mnie
że nie umiem nic
Przykładam twarz do drzwi
Najbliżej ciebie
jak tylko siÄ™ da
Nie umiem
inaczej już dziś
Nasz mały
pokrzywiony świat
Zbyt dużo
uciekło nam lat
Stoimy tak
zupełnie niepotrzebnie
W tym mieście
pośród gwiazd
Nie ma tramwaju
za którym nikt nie biegnie
Strumień twoich słów
Zakończony słowospadem
Z wysokości ust
Spada ciężką masą na mnie
Wiem że wiesz
że nie śpię
Kiedy milczę myślę
Dorośnij
Dorośnij
Dym chłodno
drapie nam gardła
Jak by spowalniał
rozwój implozji
Jedyne co pada
przede mnÄ…
to ostatnia szansa
Skończ nas skańczać
odpocznij
Tyle lat
udawałem że umiem
A w sumie
nie zrozumiałem
poza sobÄ… nic
Wstyd
schowałem go
głęboko w dumie
We własnej erze kurwa
przyszło nam żyć
Znowu palÄ™ przy oknie
Ty w łóżku
udajesz że śpisz
Nie wiem czy
jeszcze kiedykolwiek
mnie dotkniesz
Tak samo jak nie wiem
czy zostać czy iść
Mieliśmy lepsze dni
dłuższe noce i
Miało tak
zostać na zawsze
Nie ma gwiazd w które
ktoś by nie wierzył
Szczególnie nad tym miastem
Strumień twoich słów
Zakończony słowospadem
Z wysokości ust
Spada ciężką masą na mnie
Wiem że wiesz
że nie śpię
Kiedy milczę myślę
Dorośnij
Dorośnij





