Chociaż biegnę przed siebie
Serce przestało bić
Tak trudno jest
Być przedmiotem w torebce
tylko na gorsze dni
A wymarzyłem sobie dom
gdzie ty i ja
Zbudujemy silną więź
Ulokowałem gdzieś
na giełdzie uczuć nas
Wzbijałem się
A sięgam dna
Pomyliłem się
jeszcze raz
A nie da w dłoni
zamknąć się
dwóch dzikich serc
Nazywam się winny
bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę
właśnie tym
z kim chciałaś być
To że kiedyś odejdziesz
to jak rzucić na stół
w kasynie los
Spoglądałaś niepewnie
kiedy mówiłem wprost
Że mamy szczęście
znaleźliśmy siebie już
Tak jak dusze dwie
co łączą się na zawsze
Nagle niebo spada w dół
Zabierasz wszystko
Zabierasz wszystko
Pomyliłem się
jeszcze raz
A nie da w dłoni
zamknąć się
dwóch dzikich serc
Nazywam się winny
bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę
właśnie tym
z kim chciałaś być
Tylko nam zdarzyło się
pokochać ot tak
Już tylko nam
gdy cała reszta
inny ma plan
Chciałaś aleją prawd
tak powoli pójść
Ja autostradą kłamstw
leciałem gnałem bez tchu
I tu stajemy nadzy
naprzeciw faktom
Ty już nie czujesz mnie
Nie potrafisz
unieść tego już dawno
Jedyne wyjście
stać się kimś innym
Cokolwiek zrobię
nie zmienię nic
Jestem winny
Pomyliłem się
jeszcze raz
A nie da w dłoni
zamknąć się
dwóch dzikich serc
Nazywam się winny
bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę
właśnie tym
z kim chciałaś być
Pomyliłem się
jeszcze raz
A nie da w dłoni
zamknąć się
dwóch dzikich serc
Nazywam się winny
bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę
właśnie tym
z kim chciałaś być
