Puste plaże Juraty
zasnęły kosze już
tylko facet zawiany
podpiera nosem słup.
Szarą płachtę gazety
unosi w górę wiatr
dzisiaj nikt nie odczyta
co nam donosił świat.
Serce gryzie nostalgia
a dusze ścina lód
w radiu śpiewa Mahalia
swój czarny smętny blues.
Hotel wolnych pokoi
w recepcji pająk śpi
w torby wkładam powoli
okruchy tamtych dni...
Już nie ma dzikich plaż
na których zbierałam bursztyny
gdy z psem do ciebie szłam
a mewy ósemki kreśliły kreśliły...
Już nie ma dzikich plaż
i gwarnej kafejki przy molo.
Niejedna znikła twarz
i wielu przegrało swą młodość
swą młodość...
Wsiadam w pociąg powrotny
ocieram jedną łzę
ludzie są samotni
czy tego chcą czy nie...
Patrzę w oczy jesieni
nad morzem stada chmur
pejzaż moich nadziei
umyka mi spod kół...
Serce gryzie nostalgia
a dusze ścina lód
w radiu śpiewa Mahalia
swój czarny smętny blues.
Hotel wolnych pokoi
w recepcji pająk śpi
w torby wkładam powoli
okruchy tamtych dni...
Już nie ma dzikich plaż
na których zbierałam bursztyny
gdy z psem do ciebie szłam
a mewy ósemki kreśliły kreśliły...
Już nie ma dzikich plaż
i gwarnej kafejki przy molo.
Niejedna znikła twarz
i wielu przegrało swą młodość
swą młodość...
Już nie ma dzikich plaż
starego sprzedawcy pamiątek
i tylko w szumie traw
znajduję ten cichy
zakątek zakątek.
Już nie ma dzikich plaż
na których zbierałam bursztyny
gdy z psem do ciebie szłam
a mewy ósemki kreśliły kreśliły...
Już nie ma dzikich plaż
i gwarnej kafejki przy molo.
Niejedna znikła twarz
i wielu przegrało swą młodość
swą młodość...
