Wciąż się martwi biedny tatek
Co ma począć nie wie sam
Taki jak ja gagatek
Nie lada to kram
I po każdej nowej psocie
Gdy go dręczy wyczyn mój
Płaczą z nim wszystkie ciocie
I babcia i wuj
Ada to nie wypada
Tak być nie może trudna rada
Na widok wszystkich twoich
fantastycznych psot
Aż oblewa zimny pot
Ada to nie wypada
Co rusz to wybryk
maskarada
Te eskapady dzikie
i te figle psie
Co ty robisz
Zmiłuj się
Pannie z twojej sfery
W tym wieku za mąż czas
Ty zaś masz maniery
Jak sztubak z niższych klas
Ada to nie wypada
Gdzie wychowanie
gdzie ogłada
Ten kto by cię małżeństwem
uszczęśliwić chciał
Po tygodniu wpadnie w szał
Wiem ma rację biedny papa
Lecz gdy mnie ogarnia bzik
Trudno przepadło klapa
Nie wstrzyma mnie nikt
Nie ma rady
Co ja zrobię
To wewnętrzny jakiś mus
Próżno wymyślam sobie
Od trzpiotów od kóz
Ada to nie wypada
Tak być nie może trudna rada
Na widok wszystkich twoich
fantastycznych psot
Aż oblewa zimny pot
Ada to nie wypada
Co rusz to wybryk
maskarada
Te eskapady dzikie
i te figle psie
Co ty robisz
Zmiłuj się
Pannie z twojej sfery
W tym wieku za mąż czas
A ty zaś masz maniery
Jak sztubak z niższych klas
Ada to nie wypada
Gdzie wychowanie
gdzie ogłada
Ten kto by cię
małżeństwem
uszczęśliwić chciał
Po tygodniu
wpadnie w szał
