Wszystko kręci się jak pozytywka...
W kółko ta sama melodia...
Tak to się kręci:
pobudka, marsz do robót,
Akordy, nadgodziny,
bez ZUSu, bez wolnych sobót
Zamknięty obwód,
w różnym wieku chłopów opór
Budowlanka – obóz Robocup’ów
Połowa bez rokowań
Na dachach zabudowań,
Chcą coś zaplanować,
chcą coś wyprostować...
Zobacz z rusztowań szczytu,
nie widać drogi do profitu
Bez sprytu! Nie widać rent,
nie widać emerytur
Na tym rysunku – zero szacunku,
zero ubezpieczeń
Wypłaty cięte jak scratch' e,
jak głowy ścięte mieczem
Anorektyczna kieszeń, stos wyrzeczeń,
Bez urlopów i wycieczek
Ospali! Ich praca nie pozwala pospać
Eliminowani - los nierówno rozdał
Niektórzy nie są zdolni
by wziąć duży rozmach!
Niektórzy nie chcą wiedzieć
Zamiast leżeć stanąć można w pionie
A ci co mają chęci, ich szansa tonie
Stworzeni żeby żyć w ogonie
Gryząc kromkę chleba
gdzieś w wagonie
Popadając w agonię
Pogoda dla bogaczy
nie jest po ich stronie...
Ale nie wszyscy! Nie każdy tutaj wystygł,
Chociaż gaża statysty
nie wystarcza na żywot zajebisty...
Bywa chłodno, zmarzną dłonie,
ale nie zamarznie godność!
Gdy zbudzi nas dźwięk
potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś czego nie zabiorą nam!
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś, czego nie zabiorą nam!
Rzeczywistość nie jest aksamitna...
Gonitwa...
Żeby tu wytrwać
odsuniesz od pyska dzieci
Potomkowie ludzi bez nazwiska,
bez pozycji...
Skryci, gdy się nie ma czym poszczycić
Młody dostaje psychiczny wycisk
od koleszków,
którzy mają dzianych rodziców
Co się starają o to,
jak ich w mieście postrzegają
Za rasę wyższą,
wywyższą przez dorobek
Ojciec nosi sztywno kark
i uniesioną głowę
I twarz kamienną i szyderczy uśmiech
Świni przy korycie
od niego nie odróżnię!
I bywa różnie...
Ale nie przesadź w interesach,
w roli prezesa, nowobogackiego szefa,
Który się znalazł
w swoich wymarzonych strefach
Na głównym forum,
gdy na mszy wymienia się sponsorów
I dobrodziei i złodziei,
co od poniedziałku przędą swej idei
Ej! Robactwo robi na twej glebie!
Znają ciebie ludzie,
Tylko to łączy mnie i ciebie!
Ale miej świadomość -
Dla nich jesteś nikim!
Sprawiedliwość dorwie cię jak wiking
Weź od córki tę płytę,
posłuchaj tej muzyki
Kiedy ci wlecą po długi
panowie z ciemnej bryki
i wszystko wezmą
My mamy coś co zostanie na pewno
Skarby, których nie dosięgną
To są skarby, których nie dosięgną!
Skarby, których nie dosięgną...
Aa aa...
Gdy zbudzi nas dźwięk
potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś czego nie zabiorą nam!
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś, czego nie zabiorą nam!
Gdy zbudzi nas dźwięk
potłuczonego szkła
Gdy przejdą fosę i dorwą się do bram
Mamy coś czego nie zabiorą nam!
Gdy wzrok przesłoni gęsta mgła
Mamy swoje skarby
Mamy coś, czego nie zabiorą nam!
