Jest noc
lecz nie ma ciemności Gdy
płacze z zimna maleńki Bóg
Opatrzy serca załamane
Skruszone poskłada
Co ludzkie
staje się boskie
To już
Ktoś rozplątuje nerwowo
Lampek zasupłany sznur
Oddech przyśpieszonych ulic
W marszu zatraconych stóp
Co ludzkie
staje się boskie
To już
A ja zmrużę oczy
a Ty zjawisz się znów
Wszystko
się rozmaże
Zamiast podarków
poproszę o cud
A ja zmrużę oczy
a Ty zjawisz się znów
Wszystko
się rozmaże
Zamiast darów
proszę o cud
Zapach mandarynek
Błyszczący papier
szeleści
Drobne dłonie
lukrują piernik
Pokłują się zaraz choinką
Co ludzkie
staje się boskie
To już
Migoczą od świateł
ulice miasta
Łuną już błyszczą
Dostrzeż
w tym wszystkim coś
Co w głowie się nie mieści
Co boskie
staje się ludzkie
To już
A ja zmrużę oczy
a Ty zjawisz się znów
Wszystko
się rozmaże
Zamiast podarków
poproszę o cud
A ja zmrużę oczy
a Ty zjawisz się znów
Wszystko
się rozmaże
Zamiast darów
proszę o cud
A ja zmrużę oczy
a Ty zjawisz się znów
Wszystko
się rozmaże
Zamiast podarków
poproszę o cud
A ja zmrużę oczy
a Ty zjawisz się znów
Wszystko
się rozmaże
Zamiast darów
proszę o cud
