Gdzie ci mężczyźni,
prawdziwi tacy,
mmmmmmm,
orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni
na miarę czasów,
gdzie te chłopy!?
Jeeeee!
Dookoła jeden z drugim
jak nie nerwus, to histeryk,
drobny cwaniak, skrzętna mrówa,
niepoważne to, nieszczere.
Jak bezwolne manekiny
przestawiane i kopane,
gęby pełne wazeliny,
oczka stale rozbiegane.
Bez godności, bez honoru,
zakłamane swoje racje
wykrzykuje taki w domu
śmiesznym szeptem po kolacji,
śmiesznym szeptem po kolacji,
śmiesznym szeptem po kolacji...
Gdzie ci mężczyźni,
prawdziwi tacy,
mmmmmmm,
orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni
na miarę czasów,
gdzie te chłopy!?
Jeeeee!
Bojownicy spraw ogromnych,
owładnięci ideami
o znaczeniu wiekopomnym,
i wejrzeniu, jak ze stali.
Gdzie umysły epokowe,
protoplaści czynów większych,
niż pokątne, zarobkowe
kombinacje
tuż przed pierwszym.
Nieprzekupni, prości, zacni,
wielkoduszni i szlachetni.
Gdzie zeoni, gdzie tytani
woli, czynu, intelektu,
woli, czynu, intelektu,
woli, czynu, intelektu...?
Gdzie są prawdziwi
mężczyźni tacy,
mmm! orły, sokoły, bażanty?
Gdzie ci mężczyźni,
uuu uuuuu, na miarę czasów,
gdzie te franty...?
Jeeeeee!
Gdzie, gdzie, gdzie, gdzie!?
Nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma, nie ma....
Gdzie te chłopy, gdzie te chłopy,
gdzie te chłopy, gdzie te chłopy?
No nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma, nie ma,
nie ma, nie ma, nie ma...
Gdzie, gdzie, no gdzie, gdzie,
no gdzie te chłopy!!!???
Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!
