Jestem białą kartką
podeptaną i naddartą
pełną śladów czarnych
śladów Twoich słów
Czuję krew przyspiesza
myśli wszystkie
wiatr przemieszał
chyba nie mam siły
szukać Ciebie znów
Bóg się mógł zlitować
mógł napisać mnie od nowa
ale łatwiej było
zmazać resztę mnie
W oczach ciemne plamy
każdy oddech poszarpany
chyba nie mam siły
znowu szukać Cię
Idę w parze z czarną ciszą
chmury wciąż nade mną wiszą
ale przecież
już przetrwałam tyle burz
W dół schodami idę
dokąd
nie wiem i nie widzę
Piętro wyżej
zrezygnował Anioł Stróż
Jestem kartką białą
pogniecioną
i niecałą
bo nie wyszedł
pisarzowi pierwszy szkic
Czuję cichną drzewa
blaknie ostry kolor nieba
chyba nie mam siły
chyba nie mam nic
Idę w parze z ciszą czarną
Bóg mnie oddał jej za darmo
ale przecież
już przetrwałam tyle burz
W dół schodami idę
kocham tęsknię nienawidzę
W sercu noszę tępy
przerdzewiały nóż
Idę w parze z czarną ciszą
chmury wciąż nade mną wiszą
nie wiem ile jeszcze
zdołam przetrwać burz
W dół schodami idę
dokąd
nie wiem i nie widzę
Piętro wyżej
zrezygnował Anioł Stróż
Piętro wyżej
zrezygnował Anioł Stróż
